środa, 7 stycznia 2015

Dzień 1

 Postanowienie nr 2 poległo już przy pierwszym cukiereczku. Oczywiście na jednym się nie skończyło, bo jakby tu się oprzeć waniliowo-karmelowym czekoladkom? Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło upiekłam za to pełnoziarnisty chlebek, który mimo "moich zdolności kulinarnych" wyszedł całkiem nieźle. Tak jak na osobę zdrowo odżywiającą się przystało, pieczenie zdrowego chleba nie obyło się bez konsumpcji pysznego śmietankowego budyniu. No cóż, może jutro wyjdzie lepiej :)
Postanowienie nr 7 też niestety zakończyło się klęską u samej swej podstawy. Bo jak inaczej rozczesać to siano nie wyrywając przy tym połowy włosów? Długo zapuszczane paznokcie również dzisiaj nie przeżyły dzisiejszego treningu i połamały się przy pierwszym zderzeniu z matą
Oczywistym jest też fakt, że Postanowienie nr 15 też mi nie wyszło o wstałam o 11:30. Jak ja kocham spać <3
Żeby nie było, że same porażki udało się Postanowienie nr1. W tym tygodniu po długiej świątecznej przerwie nie ominęłam żadnego treningu kick-boxingu. Co niestety w ubiegłym miesiącu często mi się zdarzało. Teraz będę pilna :)
Jutro też jest dzień, może lepiej mi to wyjdzie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz